czwartek, 6 lipca 2017

TFD - przysmaki od Lata Kita!

Wramach Top For Dog 2017 dostaliśmy przysmaki od Lata Kita. Po kilku dniach przysłane nam zostały trzy opakowania - ostropest, algi i siemię lniane. Po otwarciu paczki samo opakowanie przysmaków bardzo przykuwa wzrok i zachęca do siebie.
Przysmaki te są naturalne i ręcznie robione. 


OSTROPEST
Skład:
- mięso wołowe 85%
- ostropest 11%
- ziemniaki 4%




ALGI
Skład:
- mięso wołowe 95%
- algi morskie 5%


SIEMIĘ LNIANE
Skład:
- mięso wołowe 87%
- siemię lniane 9%
- ziemniaki 4%


Czyli w 100% Naturalne! :D


Przysmaki znajdują się w kolorowych, kartonowych opakowaniach po 80 g. Zawartość opakowania dodatkowo zapakowana jest w bardzo grube i szczelne opakowanie. 



Firma łącznie oferuje pięć smaków:
- algi morskie
- ostropest
- siemię lniane
- marchew
- buraki

Można zakupić je pojedynczo, w zestawie 5 smaków oraz dwa razy zestaw po każdym smaku.



Wszystkie psy bardzo ładnie pracowały na smaki i ładnie się nakręcały. Na grupowych spacerach obce psy również należały do mnie ;) . 


Podsumowując:
- super skład
- ładnie pachną
- wysokie zainteresowanie i smakowitość
- łatwo się dzielą
- idealne na trening
- algi morskie idealnie się sprawdzą na plac treningowy lub zawody, gdzie dozwolone są niekruszące się przysmaki
- wysoka jakość
- nie brudzi rąk i nie jest tłuste
- ładne, estetyczne i przykuwające wzrok opakowanie




Zapraszam również na fp Lata Kita!

Pozdrawiamy A&M&O!

piątek, 23 czerwca 2017

Nowy członek rodziny!

Od tygodnia mieszka z nami mała, czekoladowa kulka. Jest to suczka rasy Australian Kelpie i została przywieziona z Czech. Młoda nazywa się Oshee.


O psie sportowym marzyłam od 5 lat, ale cały czas było to nierealne. Rok temu wypatrzyłam pewną młodą suczkę (Zara - mama Oshee) i od razu wiedziałam, że chciałbym po niej mieć psa. Nastał wrzesień, piątkowe przedpołudnie. Przeglądam sobie FB i nagle ukazuje mi się pierwsza zapowiedź miotu po tej suce. Bez chwili wahania napisałam do hodowcy. I tak sobie pisałyśmy oczekując cieczki w nowym roku. Gdy doczekaliśmy się cieczki, było kolejne oczekiwanie na potwierdzenie ciąży, a potem na poród. Do końca nie było wiadomo, czy jedna z suczek będzie moja. Ile urodzi i czy w ogóle będą suczki?? Można nawet powiedzieć, że nie miałam szans, ponieważ byłam daleko po suczi. W końcu jaka była szansa, że urodzi 6 suczek (z czego jedna zostaje w hodowli)? Mimo to praktycznie codziennie ze sobą pisałyśmy. 

I nastał ten dzień.. Dzień porodu. 12 kwietnia, mam lekcje w szkole. Nagle dostaje wiadomość, że się zaczyna. Po jakimś czasie kolejna wiadomość - First black and tan female (czyli jakby była jedna zostaje w hodowli). Poziom mojej ekscytacji znacznie wzrósł. Po jakimś czasie kolejna wiadomość - Ada? Your Oshee is in the world! Nie ukrywam cieszyłam się jak dziecko. Od razu wyszłam z sali by zadzwonić do mamy, że jedna z nich będzie moja! Widocznie Karolina przez te miesiące mnie bardzo poznała i chciała by jeden z jej maluchów trafił do mnie. Bardzo się cieszyłam. Nie dość, że z tej wiadomości to jeszcze z faktu, że przy drugiej suczce (a pierwszej na sprzedaż) napisała właśnie do mnie. Ostatecznie urodziło się 7 szczeniąt - 3 suczki czarne podpalane, 2 czekoladowe podpalane i 2 pieski czekoladowe podpalane. Jedna czarna podpalana siostra będzie mieszkać w Polsce.


Teraz tylko oczekiwać, na wiadomość, która będzie moja. I stało się! Wymarzona od dawna czekoladowa podpalana kulka trafi do mnie ♥! Teraz tylko niecierpliwe czekać do odbioru. Pierwotnie plany były na 3-4.06, ale ostatecznie jest ze mną od 16.06. 

Młoda jest genialna. Bardzo lubi kontakt z człowiekiem. Ma super wymianę zabawek i fajnie się na nie motywuje. Załatwia swoje potrzeby na dworze, bez żadnych wpadek w nocy. Gdy gdzieś wychodzę lub kładziemy się spać Oshee ładnie zasypia w klatce. W przyszłości planujemy agility. Spróbujemy też obi i fri i zobaczymy, w którą stronę bardziej pójdziemy. 


Wiele osób pyta się mnie dlaczego kelpik? Miałam na swojej "liście" różne psy. Bardzo długa i starannie próbowałam je przeanalizować pod swoje kryteria. Ostatecznie miałam swoje trzy typy, min. bordera. W BC przeszkadzał mi ich charakter. Często są glizdami i miewają problemy ze strachem. A najbardziej odrzucało mnie zdrowie. Kelpiki są zdecydowanie zdrowszą rasą. Po chorym Mikołaju bałam się ryzykować. Kelpie są też twardszego mi bardzo pasowało. Oczywiście powodów było dużo więcej ;) .



Na razie tyle mogę o niej powiedzieć :D. Na 3 msc planuje filmik od początku naszej wspólnej drogi. Liczę, że Oshee wyrośnie na fajne zwierzątko i dobrze będzie nam się pracować.
Zapraszam do jej zakładki.

Spotkać nas będzie można na Pucharze Bursztynowego Psa w Gdyni 15-16 lipca. Kto będzie?

Oshee ma swój fanpage - LINK. Zapraszam do polubienia i obserwacji!



Pozdrawiamy A&M&O!

sobota, 11 marca 2017

Pasja - Praktyka - Praca

W dzisiejszym poście chciałam napisać trochę o mojej pasji, jak to się zaczęło, co robię w jej kierunku i jak ją widzę w przyszłości. Oczywiście jak możecie się domyślić tematyka jest Wam znana - psy + fotografia.

Zaczęło się od psów, które były ze mną od zawsze. W późniejszym wieku doszło zainteresowanie fotografią, które ukierunkowało na zdjęcia zwierząt. Zazwyczaj przed moim obiektywem stają psy, chodź inne zwierzęta też się zdarzają ;) .

Tak, to mała ja
Dziś wyglądam nieco inaczej i staje po drugiej stronie aparatu. Trochę, chcę Wam o tym opowiedzieć.

Na początku była to zwykła pasja - spacer z psem i zabranie mojego pierwszego, wymarzonego compactu. Każde zdjęcie z niego wywoływało u mnie efekt "WOOOW", teraz zwykły śmiech. Po długim oczekiwaniu dostałam moją pierwszą lustrzankę, niestety nie mogłam się z nią "zgrać" i została sprzedana. Teraz, od dwóch tygodni, mam wymarzonego Canona. Z sesji na sesję widzę jak duże robię postępy. A skoro tak jest to może mogłyby być jeszcze lepsze? Pewnie!
Już w maju jadę na moje pierwsze warsztaty fotograficzne. Mam nadzieję, że dużo z nich wyniosę i efekty będą jeszcze lepsze. 


Kilka osób mnie chwaliło, że idzie mi coraz lepiej, więc postanowiłam moją realizować w praktyce. W ten sposób zaczęłam jeździć w weekendy o 6 rano na pola pełne sarn, a na 12 do parku na sesje z psami znajomych.
Pomyślałam, że skoro idzie mi to nie najgorzej, warto dołączyć do tego chęć pomocy innym? W ten oto sposób już jedne szczeniaczki do adopcji zaliczyły sesję i będą regularnie przeze mnie i aparat odwiedzane do czasu znalezienia im domów (zapraszam do ich wydarzenia).


Cała majówka, również będzie pod znakiem zdjęć i pomocy, o którą zostałam poproszona przez wolontariusza jednego ze schronisk. 550 km to dużo? Nie dla mnie! I tym sposobem spędzę łącznie 18 godzin w pociągu :D . A wszystko dla Schroniska dla zwierząt w Zabrzu, gdzie każdy pies i kot będzie miał swoje 5 minut przed aparatem. Będzie to bardzo pracowity i długi weekend, ale za to efektywny. Mam nadzieję, że chociaż w ten sposób pomogę im w znalezieniu nowego domu i liczę na więcej takich akcji w przyszłości.


Postanowiłam zrobić kolaż pokazujący zdjęcia mojego autorstwa na przestrzeni kilku lat. Muszę stwierdzić, że trochę się zmieniło.



Inną moją pasją jest szkolenie psów i nagrywanie o tej tematyce filmików. Zdecydowanie moim ulubionym jest film pokazujący wszystkie 45 sztuczek Mikołaja. Stworzyłam go bardziej na pamiątkę tego co razem osiągnęliśmy, ponieważ, jak większość z Was wie, Miko ze względu na postępujące choroby, musiał zrezygnować z aktywnego życia i przejść na rentę. 


Z każdym kolejnym filmem czuję chęć tworzenia kolejnego i kolejnego. Tylko ile można nagrywać własnego psa? Tak więc zaczęły powstawać filmiki z psami znajomych. Oto jeden z nich:


Mam nadzieję, że już niebawem ukaże się filmik nagrany nowym sprzętem. A co na nim będzie dowiecie się wkrótce :D


*Wpis jest stworzony w ramach konkursu organizowanego przez szkoły TEB Edukacja.*


Pozdrawiamy A&M!!