wtorek, 25 listopada 2014

Powrót do normalnego życia bloga : )

Hej . Długo nas nie było, ale jak większość wie byłam w szpitalu . Leżałam tam niecałe dwa tygodnie, a potem w domu niecałe półtora + antybiotyk : / . Łącznie nie miałam kontaktu ze światem 3 tygodnie : o . Wynudziłam się strasznie, nawet z psem wyjść nie mogłam : ( . Dzisiaj odwdzięczyłam mu się długim spacerem z aparatem, z którego są zdjęcia . Będą też zdjęcia ze spacerów przed pójściem do szpitala, które odbyły się w lesie .
Na obydwóch spacerach powtarzaliśmy kilka sztuczek i komend . Mama pomogła mi w "uwiecznieniu" naszego (nie)idealnego 'poproś' . Inaczej nie jestem w stanie tego zrobić . Jak pisałam w pierwszym poście musi mieć nad sobą smaka .


Ogólnie jak wróciłam i Mikołaj mnie zobaczył to cieszył się jakby nie widział mnie całe wieki i bez przerwy za mną chodził ♥ 



W między czasie się pod ziębił na dworze i dużo i ciągle sikał . Po nocy zawsze była plama i w ciągu dnia mimo, że ok 1,5 h wcześniej był na dworze i się załatwiał . Na szczęście trwało to tylko dwa dni i już jest ok ; ) .


Uwielbiam jego równaj, wtedy non-stop patrzy na mnie i czeka jakie wydam mu następne polecenie *.* .

Będę, możliwe, że Mikołaj też, w weekend na zawodach na Hipodromie . Zabieram aparat i mam nadzieje, że kogoś spotkam i pogadamy ! Jakby ktoś mnie/nas widział to podchodźcie śmiało i zagadujcie : ) .Nie wstydzić się, jestem tylko człowiekiem z WIELKIM psem hahaha .

Łapka mojego grizli ♥ .
A teraz tak na koniec kilka zdjęć : )





Ciekawe czy chciał skoczyć : P .

Zdjęcie rozmazane, ale kocham mojego kanguro-rapera haha .





Dopracowujemy komendę "wejdź" : ) .






Jak widzicie zainwestowaliśmy w kurtkę po chorobie . Teraz nosi ją bo jest świeżo po, a tak to będzie tylko na mroźne i wietrzne dni .


Jak pisałam w innym poście wzięliśmy udział w konkursie na pies.pl, ale się albo nie dostaliśmy, albo nie zwrócili na to zdjęcie uwagę bo wysłałam w ostatniej chwili (temat to był - "portret jesienny") . To samo zdjęcie wysłaliśmy tam też na foto warsztaty i mam nadzieje, że tam nam się uda dostać i przeczytać opinię w gazetce : ) .

Na spacerze spotkaliśmy też śmieszne grzyby : P .




Wiecie jak to cóś się zwie ? : P


Następny post pojawi się niestety raczej po zawodach (w niedziele wieczorem), ponieważ mam teraz dużo do nadrobienia i muszę testy napisać, które klasa pisała więc będę się uczyć .

Mam nadzieje, że przez długą nieobecność nie zmalała liczba osób, która czyta bloga : P .




Co myślicie o tym zdjęciu ?



Pozdrawiamy Ada & Mikołaj

wtorek, 4 listopada 2014

Hej

Przez jakiś czas nie będzie postów, ponieważ leże od dziś w szpitalu : ( . Jak wyjde to odrazu napisze posta !


Lada dzień nowy post ! Muszę pozbierać "materiały" hahaha ; ) .

piątek, 31 października 2014

Zabiegany dzień

Hej ! Dzisiejszy dzień był dla Mikołaja bardzo różnorodny, ćwiczyliśmy, chodziliśmy i chodziliśmy (?) - pewnie pytacie siebie o co chodzi, a dowiecie się czytając dalej ; ) .
Zacznę opisywać wszystko po kolei .

Ćwiczenia

Na początku, z tego co już wiecie, ćwiczyliśmy . Przypominaliśmy sobie wszystkie komendy i sztuczki po kolei od "tunel" po "siad" . Od pół roku próbuje go nauczyć normalnego "poproś" .. , nasze jest niezbyt udane z tego względu, iż by to zrobił musi mieć chrupka pod nosem i zaraz upada : ( . Jeśli podniosę minimalnie wyżej chrupka to też opada, a bez chrupka to szans nawet nie ma mówić o tej komendzie . Mieliście podobnie, bądź wiecie co z tym fantem zrobić ?

Niestety tylko te dwa zdjęcia z ćwiczeń są w miarę łagodne dla oka xd :




Chodziliśmy ...

... czyli kolejny ulubiony spacerek po lesie z obecnością aparatu : ) . Na szczęście i nieszczęście (kleszcze) w naszej okolicy jest cała masa lasów i pól, zresztą na jednym z nich mieszkamy i mamy luźne spacery : ) . 
Byliśmy dziś w naszym ulubionym lesie gdzie liście są najładniejsze, przez co zdjęcia też . Byliśmy tam godzinę bo odmarzały mi palce : P . Następnym razem przygotuję się bardziej . Mikołaj ogólnie był bardzo zadowolony i latał w tą i z powrotem, z ogonem rozmachanym i uniesionym do góry . Ciągnęło go bardzo do rowów gdzie woda się zbierała, ale nie pozwalałam mu tam wchodzić bo nie wiadomo jaki syf tam jest . Podobało mu się też wlatywanie w liście i zaczepianie mnie by dostać smaka, oczywiście nie za darmo .








Chodziliśmy ...

... czyli "spacerek" po bieżni wodnej . Moja mama prowadzi centrum rehabilitacji zwierząt FizjoPet (może ktoś słyszał), a z racji tego, że Mikuś ma coś z plerami to korzysta z tej oto bieżni . Na szczęście nie mamy problemu z zachęcaniem, bo sam ładnie chodzi .







A dzisiaj byłyśmy też z mamą w schronisku Promyk (klik) i zawieźliśmy im duży worek karmy dla psów : ) .



Pozdrawiamy A&M