czwartek, 14 maja 2015

[*]


Trafił do nas kilka lat temu w opłakanym stanie . Miał ok 2 lata . Powykrzywiane łapki, chudy i ogólne osłabienie . Ciągle się drapał i było podejrzenie świerzba, ale mamie mówiłam, że to alergia i po zmianie podłoża okazało się, że ma alergię na drewno . Potem wyszedł na prostą . Był bardzo zabawową i towarzyską świnką . W czasie pobytu u nas został też tatą dwóch wspaniałych łobuzów .


Przeżył też rozstanie z przyjacielem też rozetką . Trafił do nas z zoologa z połamanymi przednimi łapkami i zębami . Maiła kilka tygodni i powinien być przy mamie . Szaszłyk zajmował się nim jak własnym dzieckiem . Fistaszek (bo tak się nazywał) zachorował z dnia na dzień . Przestał się ruszać, jeść i pić . Przez kilka dni jeździliśmy na kroplówki, dostawał leki i był karmiony ze strzykawki . Niestety było coraz gorzej i było trzeba podjąć tą decyzje .. . Szaszłyk przez kilka dni praktycznie nic nie jadł . Leżał ciągle przed domkiem w którym spał Fisiek jak by na niego czekał .

W ciągu ostatniego pół roku Szaszłyk miał problemy z płucami i tak chrobotał . Miał dwa dołki i nic nie jadł, ale zawsze wychodził . Teraz było ok . Zaczął nawet więcej chodzić i jeść .
Wieczorem siostra go karmiła i było ok, a trzy godziny później...






Żegnaj Szaszłyczku..

niedziela, 3 maja 2015

Zakupy, znajdy i Majówka!

Majówka !

Dużo pisać nie będę : D . Zapraszam do oglądania . A tak pokrótce co robiliśmy :
W piątek zwlekłam się rano z Mikołajem z łóżka i zaczęliśmy się szykować na spacer w Elblągu z Majkiem i Justyną . Pogoda bardzo nas obdarowała deszczem : / . Ale już pod koniec troszkę przestało padać . Spacer był bardzo udany . Bałam się jak zareaguje mój grzechotnik, ale był bardzo przyjazny . Nawet do starego setera, który zaszedł go nagle od tyłu . Justyna załamana, że Majk nie chce z nią pracować, a Mikołaj ze mną super niby (teraz wiesz jak się czuję na spacerach z innymi psiarzami XD) . Ale powiedziałam jej jak ma z nim pracować i jej trochę z nim zaprezentowałam : ) . Pisze u siebie na blogu, że zacznie z nim pracować jak bd ciepło, a ja ci mówię rób to teraz ! Póki masz największego kopa motywacji, a potem się w to wciągniesz ; ) . W czasie spaceru Justyna też  zaliczyła na schodach glebę w czasie kiedy mówiłam do psów (tak do nich) "Uwaga psy śliskie schody!" XD . Następnego dnia ćwiczyliśmy różne rzeczy, a dziś wybraliśmy się na jezioro i .... ! Jak Mikołaj nie znosi Jacków i psów w typie (kiedyś na szkoleniu napadła na niego grupka z zębami) to zaprosił go nawet do zabawy ! Jestem dumna z psa <3 . Stwierdziłam, że nie wezmę, go na ręce . Co się stanie, to się stanie . Więcej nie pisze i macie zdjęcia z spacerku .










Zakupy

W miedzy czasie jak nas nie było (co pisałam post wcześniej) zrobiłam "mini" zakupy : ) . Niektóre rzeczy są z zoologicznego a inne z krakvetu .Gdyby was coś interesowało to recenzji to piszcie śmiało ; ) . 

A teraz co kupiłam :






Znajdy

Jak wiecie miałam egzaminy gimnazjalne . Pierwszy dzień polski i historia z wosem , Drugi - przyrodnicze i matma, a trzeciego angielski . Pierwszy dzień był najłatwiejszy . Ale nie o tym mam pisać : ) . Z środy na czwartek mama miała 15 minut przerwy przed chartami na masaż . Wyskoczyłyśmy szybko do sklepu po rajstopy bo zrobiła mi się dziur, a zapasów brak, ale po nie nie dojechałam . W połowie drogi patrze pies biega pomiędzy autami, a za chwilę drugi . Zaczęłam się odpinać i kazałam się mamie zatrzymać : D . Wyskoczyłam, a mama pojechała zawrócić 3 m dalej . Były to płochacze niemieckie . Zaczęłyśmy je gonić, bo latały za gołębiami . Mama złapała większego (grubsza kość, gęstszy włos i kręcony) i spakowała go do klatki Mikołaja, ja dotknęłam mniejszego(delikatny, można powiedzieć suczy), a ten wyskoczył pod auto, ale się zatrzymało . Auta stały z dwóch stron więc szybko wzięłam go jakoś na ręce i do auta . Na początku pojechałyśmy do pana co niedaleko naszego domu ma płochacze, ale to nie jego . Wtedy u małego zauważyłam pierwszego kleszcza . Potem pojechaliśmy do domu bo zaraz charty . Po chwili przyszła Kasia (stażystka mamy), a ja już wyciągałam z małego kleszcza . Ona wzięła w obroty większego i zaczęła patrzeć za kleszczami . Psy były strasznie brudne i były chude . Ja znalazłam jeszcze dwie chodzące nimfy, a na dużym zdjęłyśmy od groma chodzących i wczepionych "pijawek" . Sprawdziłam uszy i byli to bracia ..43 i ..44 . Mieli na oko niecały rok (potem się okazało, że 9 miesięcy) . Mama je zakropliła na te robactwa i spsikała specjalnym sprayem odstraszającym (polecam!) . Potem nałożyłam na małego naszą obroże (nie miały swoich) i przypięłam smycz, na dużego nałożyłam pożyczone od "chartów" szelki i naszą smycz dopięłam . Tak poszliśmy razem z Kasią do weta by sprawdzić chipy bo może jeden ma, a drugi nie (taka nadzieja) . Niestety żaden nie miał ; ( . Poszłyśmy smutne do domu i w drodze zauważyłyśmy, że większy kuleje i na przednią łapę i na tył . Albo go coś palnęło, albo jakaś dysplazja i kontuzja przedniej . W domu poszły spać . Wieczorem poszłam powoli nad jezioro, które jest 5 min od domu . Podziwialiśmy piękny zachód słońca <3 . Psów grzeczniejszych nie widziałam i ponoć takie one są . Ale w końcu pies myśliwski i kaczki tam fajne były : D i wyrywanie dwa razy ręki z barku też haha . Jak wróciliśmy dowiedziałam się, że Kasia dzwoniła do mamy, że dzwoniła po hodowlach w ... (oczywiście ZKwP) i znalazła faceta, który zna innego i wie, że dawał w te rejony jakieś dwa psy, ale nie wie jakiej płci, więc zadzwoni i da numer . Psy w tym czasie dostały karmę i puszą i zajadały strasznie : D . Potem telefon i.. właściciel namierzony . Hodowca tak mówił, że od razu było wiadomo, że to któryś raz . Kazał mu nagadać i wgl. Psy są z Chwaszczyna i facet powiedział, że nie jest się w stanie w ciągu kilku godzin skapnąć, że psów nie ma, i że przyjedzie o 9 -.- . Był o 10, ja już na testach i z angola, po spacerku z czekoladami (ja gdybym zgubiła psa, bym od razu po niego jechała ! ) . Mama mówi, że psy tam z dwa razy machnęły do niego ogonem, a jak wyszłam do nich rano, bo mama już była na zewnątrz, to myślałam, że im tyłki odpadną . Psy ponoć ma do odstraszania dzików i trzyma je w kojcu ! : ( Jak mama powiedziała, że duży kuleje to powiedział tak - wiem, już od dawna zresztą, ale ja mam weterynarza bo byłem z moim poprzednim . Normalnie ręce opadają . Psy nie były od czasu pobytu w hodowli u weta . Po co ludziom psy w takim razie ?! Niestety miał metryki i wszystko się zgadzało . By już nie zanudzać, a mogła bym tak jeszcze długo macie zdjęcia .













Pozdrawiamy A&M !

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Nie wszystko złoto, co się świeci..

Długo nas tu nie było z powodu tego co niżej opiszę . Tytuł idealnie pasuje do tego co jest . Patrząc na Mikołaj nie powiedziała bym, że jest aż tak źle . Na zewnątrz jest nawet ok, a w środku masakra.. . Dlatego właśnie taki a nie inny tytuł . Mikołaj był na rezonansie u doktora Wrzoska we Wrocławiu . Może jakaś osoba czytająca już domyśla się co jest ? A mianowicie SM, czyli syringomyelia . Ma kilka syrinxów w pobliżu głowy, a kręgosłup cały ; ( . Oprócz tego ma - jamistość rdzenia i zespól Chiari Malformation, a to wszystko wyszło na jednym badaniu ! : (  Na jednego psa tyle (bo jeszcze inne np. tamte chore plecy co kiedyś mówiła) choróbsk przypadło ; ( . Ta .. rodzice zdrowi.. . Szkoda, że wszystko dziedziczne .


W między czasie działo się wiele różnych spraw . Były zakupy (o tym mam nadzieję następny post), spacery z Mikołajem i Pepsi . I jak już mowa o Pepsi to stwierdziłam, że się po socjalizujemy z psami i poszliśmy do przedszkola : ) . Boi się większych psów, więc mamy nad czym pracować . Czasem idzie z nami jej siostra . Mastif mimo, że wydaje się wielki i niezbyt ok do takiego malucha, to jest zupełnie na odwrót : D . Jedno wielkie ciele do miziania <3 .



Chodziłam z Mikołajem w różne miejsca na mini-sesje i ćwiczyliśmy komendy . Z skupianiem na mnie idzie coraz lepiej, tak samo z wykonywaniem komend na zewnątrz . Szczerzę mogę powiedzieć, ze jestem z niego coraz bardziej dumna :3 .

Byłam też z psami nad jeziorem . Mikołaj nie jest fanem chłodniejszej wody, ale Pepsi cała ciekawa zaliczyła pierwszą kąpiel na otwartej wodzie : D .

Do stadka w miarę nie dawno dołączyły dwa ogony : D . Mentos (husky) i Feniks/Fenek (niedorobiony, czarny kaptur) . A wszystko o nich w zakładce reszta stada .


Na koniec dodam jeszcze parę zdjęć z tego okresu : ) 













Śliczny Feniks <3
Zawsze bałam się zdjęć B&W w moim wykonaniu, więc proszę was o opinię i dobrą i złą ; ) .


Pozdrawiamy A&M i najszybciej się odezwiemy za 3 dni ponieważ mam egzaminy gimnazjalne : P .